środa, 8 sierpnia 2012

1.

Gdy wybiła godzina 7:00 przez okno do pokoju Hillary wreszcie przedarły się ciepłe promienie słońca. Po chwili zadzwonił jej telefon. To była Charlotte, pytała czy wystarczy jej 30 minut. Dziewczyna odpowiedziała, że tak i rozłączyła się. Dwie siedemnastolatki pod nadzorem starszego brata jednej z nich zaplanowały sobie wyjazd nad morze, do kurortu w Brighton. Jest to jeden z najpopularniejszych miast nadmorskich w Anglii. Dziewczyna podniosła się z łóżka i powolnie ubrała się próbując sobie przypomnieć, co powinna jeszcze spakować. Założywszy na siebie jeansowe shorty i koszulkę na ramiączka wyszła z pokoju i skierowała się w stronę łazienki. Gdy już dopakowała kosmetyczkę i upewniła się, że wszystko co najpotrzebniejsze znajduje się w jej torbie, zniosła ją ostrożnie na dół i poszła do kuchni. W domu nikogo nie było oprócz niej i śpiącej matki. Jej o rok starsza siostra Mary nocowała u przyjaciółki, a ojciec był w pracy i nie wrócił jeszcze z nocnej zmiany.
Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Gdy je otworzyła zobaczyła Matthew, brata jej koleżanki. Wziął on od niej torbę i włożył do bagażnika zapraszając dziewczynę do samochodu. Hillary zamknęła drzwi domu, a następnie usiadła na tylnym siedzeniu, gdzie zastała również Charlotte. Przywitały się, zapięły pasy na rozkaz chłopaka i ruszyli w drogę.
- Widzę, że wyspana jak zawsze- stwierdziła żartując Charlie.
- No pewnie, położyłam się o 2:00 więc jak mogłoby być inaczej?
- Tylko sobie nie myśl, że jak dojedziemy to pójdziesz spać.
- A w życiu, od razu idziemy na rozpoznanie w mieście.
- Chyba raczej rozpoznanie w sklepach... - wtrącił Matthew, a obie dziewczyny zaczęły się cicho śmiać- Jak coś, to takie sprawy beze mnie, proszę.
- To nawet lepiej- powiedziała Char i zadzwonił jej telefon. Już na pierwsze dźwięki piosenki One Direction Matthew miał zirytowaną minę. Hillary w duchu się z niego śmiała. 
Po godzinie drogi, nareszcie dotarli na miejsce. Zajechali pod hotel i poszli do recepcji.
- Dzień dobry, dwa pokoje, dwójka i jedynka na nazwisko Wayland- a gdy kobieta podała klucze- Dziękuję.
- Jak to dwa pokoje?- spytała Charlie.
- No tak, co ty myślałaś, że będę siedział z wami dwiema w jednym pokoju? Nie zniósłbym chyba wysłuchiwania waszych głupot- zaśmiał się. 
- No dobra, dla nas to nawet lepiej!
- No to się cieszę, macie klucz. I umówmy się tutaj za pół godziny i pójdziemy gdzieś na miasto.
- Okej- odpowiedziały obie i poszły lewym korytarzem szukać pokoju nr 39, a Matthew na górę do nr 52. Gdy przyjaciółki doszły do celu próbowały trzy razy otworzyć drzwi, ale jednak klucz nie pasował. Charlie poszła do brata, aby wymienić klucze. Hillary rozejrzała się po korytarzu i usłyszała hałasy dochodzące z sąsiedniego pokoju. Westchnęła i miała nadzieje, że przynajmniej w nocy tam ucichnie. Charlotte nareszcie wróciła i tym razem udało im się otworzyć drzwi. Chwyciwszy swoje torby weszły do pokoju. Było tam nawet przytulnie. Pomieszczenie na bazie kwadratu, łóżko przy dwóch dużych oknach i nieco zniszczone drzwi na balkon- był on wąski ale długi, ponieważ był otwarty, dla wszystkich i ciągnął się po każdej ścianie budynku. W pokoju stała duża, dębowa szafa, a obok niej drugie łóżko zaklepane przez Charlotte. Po jego lewej stronie stał stoliczek, a na nim: 2 kubki, 2 łyżeczki i czajnik. W łazience znajdował się dość cywilizowany prysznic i duże lustro, które od samego początku spodobało się dziewczynom.
Nie chcąc siedzieć bezczynnie zaczęły się rozpakowywać. W ten sposób idealnie czysty i pusty pokój zamienił się w istny, koszmarny bajzel. Jednak po 20 minutach wszystko zostało ogarnięte i dziewczyny lekko zmęczone położyły się na swoich łóżkach. Chwilę relaksu przerwały im ponowne hałasy z pokoju obok.
- Psychiczni.. Ej, chodźmy już. Matthew pewnie czeka na nas.
- Dobra, tylko daj mi chwilę.- powiedziała pospiesznie Hill i wskoczyła jak oparzona do łazienki. Tam spięła włosy w koka, poprawiła lekki makijaż i wyszła. Zauważyła, że jej kumpela przebrała się w tym czasie w coś wygodniejszego, więc i ona zamieniła shorty na spódniczkę. Wtedy dziewczyny opuściły pokój i spostrzegły Matthew czekającego na nie tuż pod ich drzwiami.
- To idziemy.

Trójka wyszła z hotelu i skierowała się w stronę straganów z pamiątkami. Matt nie był tym jednak zachwycony, więc odciągając dziewczyny od tych pierdół zaproponował im przejść się na plażę. Propozycja została przyjęta.
Po 5 minutach spaceru nareszcie doszli na ową kamienistą i wąską plażę. Szału nie było, ale lepsza taka niż żadna.
- Wiecie co.. Poczekajcie tutaj może, ja zajdę tutaj do barku i kupię coś do picia, okej?
- Okej- odpowiedziała Hill i zaczęła czytać ogłoszenia na tablicy.- Hm.. Charlie, patrz. Jutro wieczorem będzie tu jakaś impreza.
- Podejrzewam, że tam- i wskazała scenę stojącą sto metrów od nich.
- Idziemy, co nie?
- No pewnie, a co jest w planach?
- Hm.. Pokaz ognia.. Koncert jakiś miejscowych zespołów i gwiazdy wieczoru.. I jakieś konkursy.
- A kto jest gwiazdą wieczoru?
- Nie napisali. Ale Charlie, nie radzę ci się łudzić o niewiadomo kogo..
- No nie nie.. Ciekawość tylko. Może podejdziemy pod tą scenę, co ty na to?
- Okej. O, i Matthew już idzie.- powiedziała i skierowała się w stronę chłopaka- Idziemy tam.
- Hm, jakiś koncert dzisiaj będzie?
- Nie, jutro- odpowiedziała mu Charlotte i wzięła od niego napoje, z czego jeden podała Hill.
- Dzięki.

Gdy byli już jakieś 30 metrów od sceny podszedł do nich ochroniarz i poprosił o zawrócenie się. Trochę im się to nie spodobało, ale nie mieli innego wyjścia. Kłótnia też nie miała w tej sytuacji najmniejszego sensu. W tym momencie Hill usłyszała znajomy niski głos, który wydobywał się z głośników. Jednak zignorowała to dziwne wrażenie, wciągając się w rozmowę z przyjaciółką i jej bratem.


Do hotelu wrócili dopiero około 19:00. Obiadokolację zjedli na mieście, więc nie pozostało im nic konkretnego do robienia na wieczór. Jednak wszyscy byli dość niewyspani i zmęczeni, że postanowili zostać w swoich pokojach i zregenerować siły. Matthew poszedł od razu spać, bo w sumie nie miał nic lepszego do roboty będąc samemu w pokoju. Hill i Char wręcz przeciwnie- wypakowały laptopa i ku ich miłemu zaskoczeniu bez problemu podłączyły się pod internet. Hill zalogowała się na twittera i od razu zaczęła się śmiać.
- Co jest takiego zabawnego?
- Liam robi twitcama.
- To się nie śmiej, tylko włączaj!

Dziewczyny włączyły twitcama i zaczęły uważnie oglądać to co się tam dzieje. Razem z Liamem byli Niall i Zayn. Opowiadali jak idzie im nagrywanie nowych singli, Niall zagrał coś na gitarze i takie tam monologi. Na pytanie, gdzie Harry i Lou mówili, że w innym pokoju. One Direction zrobili sobie przerwę i prawdopodobnie wypoczywają gdzieś w jakimś hotelu, gdzie jeszcze nikt ich nie nakrył. W pewnym momencie widać było, że Niall wyszedł z pokoju i zaczął coś krzyczeć na korytarzu. Liam powiedział, że to dlatego, że Louis zabrał mu coś wcześniej. Dziewczyny na chwilę przyciszyły laptopa, ponieważ odniosły dziwne wrażenie, że to co słychać na wideo, słychać również za ich drzwiami. Charlotte delikatnie otworzyła drzwi i wyjrzała na korytarz, ale zdegustowana szybko je zamknęła.
- To tylko jakiś pajac się schlał i nie może znaleźć klucza do pokoju.
- Tak myślałam.- powiedziała Hill i dalej oglądała nagranie. Po 10 minutach chłopaki pożegnali się i okienko pokazywało już jedynie napis "offline".
- Wiesz co.. -zaczęła Hill- śpiąca jestem. Chodźmy spać może, jutro zarwiemy noc, bo będziemy na imprezie.- uśmiechnęła się.
- No dobra, idziemy spać. Dobranoc.
- Dobranoc.- odpowiedziała i zgasiła lampkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz