Hillary obudziła się o 10:00. Gdy wstała zorientowała się, że jej koleżanki nie ma w pokoju. "Może jest u Matthew" pomyślała i zaczęła szukać swojej kosmetyczki. Nie znalazła jej ani w łazience, ani na żadnej szafce, pod łóżkiem, w torbie- po prostu zniknęła. Już miała dostać irytacji, kiedy ktoś zapukał w balkonowe drzwi. Dziewczyna odwróciła się i ujrzała śmiejącego się Harrego, trzymającego w rękach jej kosmetyczkę.
- Tego szukasz?
- Tak, oddaj mi to- podeszła, otworzyła drzwi, chwyciła swoją własność i schowała się z powrotem we wnętrzu pokoju.
- Jesteś urocza, gdy się złościsz- ostrożnie wszedł do pokoju.
- Ej, nie wchodź. Nie widzisz, że przed chwilą się obudziłam?- delikatnie wskazała na swoje rozczochrane włosy, zaspaną twarz i piżamę.
- Widzę, i to też jest urocze.
- Ciekawe, czy będzie urocze, jak cię z klasą wypchnę z pokoju- zażartowała wygrzebując z torby ubrania do założenia.
- Nie dałabyś rady.- powiedział przekornie.
- Gdybym postraszyła twoje loczki nożyczkami, to uciekłbyś prędzej niż przed wczorajszymi fankami.
- Zaprawdę, powiadasz- podszedł do niej i zaczął jej się bacznie przyglądać. Hillary delikatnie uśmiechnęła się. W końcu dziewczyna wyciągnęła jakieś ciuchy i poszła do łazienki. Harry usiadł na łóżku i zaczął mówić głośno, aby Hill usłyszała.
- Charlotte jest z chłopakami na mieście.. Poszli już o ósmej, bo nie mieli co robić. - a odpowiedzi żadnej- Ja zostałem, bo to byłoby niemiłe tak cię zostawić samą, co nie? Hillary?- zaniepokojony podszedł do drzwi łazienki i delikatnie zapukał.
- Tak, tak, żyję.. Spoko. Napiszę do niej zaraz.
- Po co?
- No chyba do nich dołączymy, a co będziemy robić?
- Hm.. W sumie, to miałem inny plan.
- Czyżby? - otworzyła drzwi i wyjrzała zza nich. Harry uśmiechnął się do niej szeroko i pomechrał włosy- No co ty robisz!- zaczęła się śmiać i zamknęła z powrotem w łazience. Oparła się o drzwi, bo była bardzo podekscytowana i ciekawa, co Harry wymyślił. Co Harry Styles wymyślił, żeby robić z nią, jedną z milionów fanek. Szybko uczesała z powrotem włosy, zrobiła makijaż, ubrała się w przewiewną sukienkę w kwiatki i wyszła. Chwyciła swoją torebkę z krzesła i stanęła na środku pokoju patrząc wesoło na chłopaka. Ten zaś patrzył się w nią jak w obrazek. Mimowolnie odgarnął włosy delikatnie się uśmiechając.
- Urocza- powiedział.
- Już dzisiaj po raz trzeci..- uśmiechnęła się.
- Sprzedane!
- Ale komu?
- Mi.- podszedł do niej i dał jej buziaka w policzek.- Pani pozwoli?- otworzył drzwi i gestem wskazał, aby dama wyszła. Hill zaśmiała się i wyszła, a potem zamknęła drzwi na klucz. Już prawie wyszli z hotelu, kiedy Harry gwałtownie się zatrzymał. Zdjął zawieszone na T-shircie okulary przeciwsłoneczne i je założył. Spytał dziewczynę, czy ona też ma okulary. Ta zadowolona wyjęła je z torebki, założyła i wtedy oboje wyszli z hotelu. "Trzeba uważać, fanki i paparazzi mogą zepsuć cały dzień" wytłumaczył po chwili. Była godzina 10:50 i słońce powoli zaczynało przygrzewać.
- Piękna pogoda- stwierdziła Hillary. Harry nie mówiąc nic, ostrożnie objął dziewczynę. Ona poczuła się trochę dziwnie, już miała pytać, co on robi, kiedy się powstrzymała i stwierdziła, że jej to nie przeszkadza.. A wręcz przeciwnie. Szli tak przez miasto, starając się nie zwracać na siebie uwagi, ze względu na to, że niefajnie byłoby, gdyby teraz Harry przez godzinę musiał pozować do zdjęć z fankami i dawać autografy. Ale na szczęście szli w spokoju.
- To co robimy?- spytała Hill.
- Hm.. Jedziemy na gokartach?
- Żartujesz prawda?- zaczęła się śmiać, chłopak też.
- Nie!
- Ale dzieci na tym jeżdżą, człowieku!
- No to co, hehe- zaśmiał się i poszedł wypożyczyć gokart. Po chwili wrócił- Siadaj!- Dziewczyna popatrzyła na niego z politowaniem, ale wsiadła. Harry usiadł za kierownicą i zaczął pedałować. Hill rozglądała się po mieście- Podoba ci się?- spytał Hazza.
- Miasto?
- Tak.
- Nawet, ładna okolica. Ale za dużo tych straganów z pierdołami. Psują efekt.
- Hm, to pojedziemy tam, gdzie nie psują efektu.
- To znaczy?
- Niespodzianka.- w tym momencie chłopak gwałtownie skręcił w prawo. Dziewczyna prawie by straciła równowagę i mocno chwyciła się Harrego. Spojrzała na niego, a on się do niej wesoło uśmiechał. Hill zaśmiała się, ale w duchu nieco się zawstydziła, więc puściła go. On wtem przybrał smutną minę.
- Co jest?- spytała zdezorientowana.
- Tak jak wcześniej, było wygodniej.- Dziewczyna zaśmiała się i oparła się o chłopaka. I w ten sposób przejechali całą drogę nic nie mówiąc. Hillary czuła się nieco skrępowana, Harry był zaś zestresowany. Jakby spojrzeć na nich z boku, można by się z nich nieźle uśmiać.
- No co ty wyrabiasz!?
- Ktoś tu nie umie przegrywać- Charlotte głośno się śmiała z Louis'a. Liam i Zayn też grali w Air Hockey'a, tylko że na stole obok. Niall wżerał powiększone frytki z budki obok.
- Umiem, ale nie szósty raz z rzędu. Ty oszukujesz!
- Wcale nie! Mówiłam, że jestem mistrzynią!
- Dobra, to teraz z Liamem dawaj. Ciekawe, czy teraz też będzie ci tak dobrze szło!- śmiejąc się sprzeczał się z koleżanką Lou. Liam podszedł do stolika, wrzucił monetę i zaczął grę z dziewczyną. Potem następną.. I kolejną.
- Dobra, tak nie może być!- zaprotestował Malik- Moja kolej. Tym razem przegrasz, koleżanko- śmiał się.
- Oho! Jasne, chciałbyś!
Dwie gry dobitnie wygrała Charlie, jednak trzecią nareszcie przegrała.
- I co?- śmiał się Zayn.
- Dawałam fory- śmiała się w duchu- Co teraz robimy?
- Jemy?- odezwał się w końcu Niall.
- W sumie, to od tego wygrywania, to zgłodniałam- uśmiechnęła się, a Niall przybrał triumfującą minę.
- Okej, to co zamawiacie?- przejął panowanie nad sytuacją Liam.
- Zapiekankę.- Zayn
- Hm.. Tortillę- powiedział Louis.
- Ja też wezmę zapiekankę.- dodała Charlie.- A ty Liam, co bierzesz?
- Chyba Hot-Doga.
- I nie zapomnijcie o powiększonych frytkach dla mnie i Hot-Dog'u! - wszyscy parsknęli śmiechem patrząc na zdezorientowanego Nialla.
- Koleś, od godziny tylko siedzisz i jesz!
- A ty od godziny przegrywasz w głupiego Hockeya z dziewczyną!- odgryzł się blondyn.
- Ej!- zaśmiała się Char. Cała paczka usiadła przy stole, do którego w między czasie podeszło kilka fanek i czekali na zamówione jedzenie.
- Nie mogę uwierzyć, że tak zwyczajne ujście rzeki, potrafi być tak cudowne..
- Tak.. Wspaniałe miejsce.
- Hm, czyli już tu wcześniej byłeś?
- Tak, jak byłem młodszy, co roku przyjeżdżałem tu w wakacje z siostrą. Co roku coś tu się zmienia, co roku jest coś piękniejsze..- mówił spokojnym głosem Harry.
- A w tym roku co jest dla ciebie piękniejsze?
- Towarzystwo- zaśmiał się i poczochrał włosy dziewczynie. Nastało drażniące milczenie- Idziemy pływać?
- Hm, chcesz to idź, ja narazie posiedzę.
Chłopak spojrzał na nią niespecjalnie wiedząc co zrobić. W końcu jednak wstał, zdjął ubrania i poszedł w kąpielówkach do wody. Hillary tylko mu się przyglądała. Kompletnie nie wiedziała, o co w tym wszystkim chodzi. Z jednej strony Harry jej się podobał, wydawał się być w porządku, był przystojny.. Ale cały czas jest to Harry Styles z One Direction, który znany jest z flirtów i takich fanek jak ona spotyka średnio dziesięć na dzień. Aczkolwiek, skoro ma szansę poznać go- nie powinna go na wejściu odrzucać. Obawiała się jednego- zaangażowania się w to. Bo zakochać się w nim, to byłoby najgorsze co mogłoby ją spotkać. Dwa inne światy, wiadomo, że to nie wypali...
- Chodź!- zawołał do niej.
- Wolę nie- uśmiechnęła się życzliwie.
- Czemu?
- Bo już jak na ciebie patrzę, to mi zimno.
- To zrobi ci się jeszcze zimniej w takim razie- podszedł szybko do dziewczyny, wziął na ręce i pobiegł z nią do morza. Hillary ciągle się wyrywała i biła go pięściami, aby ją odstawił. A ten się tylko nie mógł powstrzymać od śmiechu i szedł coraz głębiej.
- Puść mnie w tej chwili!!!- krzyknęła, gdy woda sięgała Harremu już do pasa.
- Okej- puścił ją, ta z hukiem wleciała do wody nie zdążywszy ustanąć na dnie. Harry zasłonił usta, bo miał ochotę parsknąć takim śmiechem, że wolał nie ryzykować. Hillary wstała trzęsąc się z zimna, spojrzała mokra i wściekła na chłopaka i poszła bez słowa. Harremu zrobiło się nieco głupio.
Dziewczyna usiadła na ławce, która była dopiero 100 metrów dalej. Próbowała ogarnąć mokre i poplątane włosy. Wyjęła z torebki lusterko i wkurzona zaczęła wycierać chusteczką rozmazany tusz.
- Przepraszam... -podszedł niepewnie Harry drapiąc się po głowie- To było dość niefajne.. przyznaję..
- Och, serio? -odpowiedziała poirytowana.
- Ale nie przesadzaj, jesteś na wakacjach.. Nad morzem.. No hello!
- Przecież wiem? Ale ja nie należę do tych, którzy nurkują w tej morskiej, pomarańczowej wodzie.
- Ja przepraszam bardzo, ona jest żółta!
- Pff..
- No nie gniewaj się- usiadł obok niej.
- Pff..
- Będziesz się gniewać?- przytulił ją. Ona spojrzała na niego spod oka i wstała śmiejąc się.
- W sumie to.. Zjadłabym coś- zaśmiała się.
- To idziemy na wielką pizzę!- podniósł się podekscytowany.
Wrócili gokartem, który następnie oddali. Przespacerowali się przez połowę miasta, gdy telefon dziewczyny zadzwonił. To była Charlie.
- No siema zakochańce, spójrzcie w lewo i łaskawie do nas dołączcie- zaśmiała się.
- Khe khem!- zakrztusiła się- Hm, no dobra.. - rozłączyła się i wzrokiem odnalazła koleżankę- Może pójdziemy do nich?
- Oo, no jasne.
Podeszli oboje do owej zajadającej się fast food'ami piątki. Charlotte chciała wybuchnąć śmiechem, gdy nawiązała kontakt wzrokowy z Hill, ale się powtrzymała.
- Siadajcie. Zjecie coś?- rzekł Liam.
- Polecam zapiekankę- powiedział Zayn.
- Heh, to co? Dwie zapiekanki?- Harry skierował się do Hillary.
- Tak- uśmiechnęła się. Chłopak poszedł złożyć zamówienie, a dziewczyna usiadła. Przez chwilę panowała niezręczna cisza.
- I co? Jak tam z Harrym było?- spytał Louis nawet nie zerkając na dziewczynę, gdyż był zajęty pisaniem czegoś w telefonie. Reszta pod nosem się zaśmiała. Hillary poczuła się skrępowana.
- Emm.. No.. Normalnie, no a hm.. A niby jak ma być.. Hm.. A wy co porabialiście?
- Przegrywaliśmy- powiedział Liam patrząc na Charlotte, która usatysfakcjonowana się uśmiechała. Harry już wrócił i usiadł między Zaynem a Louisem. Nagle około dwudziestu nastolatek podeszło do stolika i zaczęło krzyczeć imię Hazzy. Bardzo mu się to nie spodobało i postanowił zignorować fanki, jednak Louis szturchnął go, aby w końcu poszedł do nich i szybko załatwił sprawę. Jednak rozdawanie autografów, robienie zdjęć i 'krótka' rozmowa zajęły mu ponad 20minut. Gdy w końcu wrócił zorientował się, że nie ma swoich okularów przeciwsłonecznych. Pokręcił zirytowany głową i zjadł zapiekankę. Wszyscy postanowili potem przejść się na plażę i popływać. W momencie podjęcia decyzji Harry i Hillary spojrzeli na siebie dyskretnie i się zaśmiali. Jednak również poszli. Po dziesięciu minutach drogi, dotarli na plażę. Chłopaki zdjęli koszulki i pobiegli razem do wody. Dziewczyny zostały we dwie i rozłożywszy ręczniki na piasku, zaczęły smarować się olejkiem do opalania.
- No więc, tak na poważnie, co robiliście?- spytała Char.
- Jeju no, co wy sobie wyobrażacie? Pojechaliśmy gokartem gdzieś tam nad ujście rzeki, posiedzieliśmy chwilę i wróciliśmy coś zjeść.
- Buu.. Bo chłopaki mówili, że na pewno będzie ciekawie.
- Było bardzo miło, ale na prawdę nie rozumiem, o co wam chodzi. Między nami nic nie ma, ogarnijcie się- zaśmiała się.
- Mhm.. Ale przyznaj, podoba ci się? - Char zerknęła na koleżankę dyskretnym spojrzeniem. Hillary tylko posłała jej puste spojrzenie.
- A ty z którym kręcisz?
- Z żadnym, to czyste kumpelstwo.
- Yhym.. Poczekaj- wyjęła telefon i odebrała połączenie. Jej siostra, Mary, dobija się do niej od rana. Hill wstała, aby odejść na trochę i w spokoju porozmawiać. W stronę Char w tym czasie zmierzał Zayn. Gdy dotarł, położył się na ręczniku.
- Już mi wystarczy wody na te lato.
- Czyli serio masz wodo-fobię?- Dziewczyna się zaśmiała.
- Po prostu ciągle mi się przypomina, jak mnie podtapiali. To było okropne- zaśmiał się.
- Znam to! Hill mnie zawsze podtapia!
- Hehe, która godzina?
Charlie wyjęła z torebki telefon i sprawdziła.
- 14:00.
- Niall powiedziałby, że czas coś zjeść.- oboje zaczęli się śmiać. Niedługo przyszła Hill i reszta chłopaków. Poopalali się jeszcze z pół godziny i powolnym spacerem wrócili do hotelu, ponieważ pogoda robiła się nieznośna. Upał nie do zniesienia, duchota i brak dobrze zacienionego miejsca, aby posiedzieć. A każdy lokal wypełniony oparami fast food'ów.
Gdy dotarli do hotelu każdy poszedł do swojego pokoju. Liam, Zayn i Niall w jednym pokoju- oni poszli spać. Harry z Louisem z nudy zaczęli grać w karty, a dziewczyny też z braku zajęcia zaczęły się nawzajem czesać. W pewnym momencie zadzwonił telefon Charlotte. To była mama. Dziewczyna wyszła na korytarz zostawiając Hillary samą w pokoju. Po 20 minutach samotności, zasnęła.
- Ej, Char, chodź do nas!- zawołał ją Lou. Ta pożegnawszy się z mamą, schowała telefon w kieszeni i poszła do ich pokoju.
Ch: No siema.
Ls: Hej, hej. Gdzie Hill?
Ch: U nas w pokoju.. Zawołać ją?
H: Ja pójdę.- i wyszedł. Zapukał ostrożnie do drzwi od pokoju dziewczyn. Cisza.. Zapukał ponownie.. Cisza.. Delikatnie nacisnął klamkę i otworzył drzwi. Ujrzawszy 'śpiącą królewnę' usiadł obok niej i pogładził po wykonanym przez jej koleżankę kłosie. Ponieważ spała płytko, od razu się przebudziła. Na widok Harrego uśmiechnęła się i z powrotem zamknęła oczy. Chłopak zaczął ją szturchać, łobuzersko się przy tym uśmiechając. W końcu dziewczyna się podniosła i popatrzyła na niego rozbawiono-wściekłym wzrokiem. Ten pomechrał jej w odpowiedzi włosy i wstał. Podał jej rękę i zaczął prowadzić w kierunku drzwi.
- Gdzie ty mnie prowadzisz, ja chcę spać...- powiedziała zaspana.
- Do po.. Na spacer.
- No to muszę się wyszykować, nie widzisz jak ja wyglądam?- zaśmiała się.
- Uroczo- uśmiechnął się wesoło.
- Urocze chodzące nieszczęście. Daj mi 5 minut. Chłopaki i Charlie też z nami idą?
- Hm.. Nie.
- Hm.. Okej..
- Będę czekał w holu.
- Dobrze- zamknęła za nim drzwi. Przebrała się w falbaniastą, granatową spódniczkę z szerokim, czarnym paskiem i białą koszulkę na ramiączka. Założyła jeszcze długi naszyjnik- czarne serce. Rozplątała kłosa, który już się do niczego nie nadawał i przylakierowała fale po nim pozostałe. Poprawiła makijaż, spakowała torebkę i poszła w stronę holu. Harry na jej widok wstał z kanapy i przeszył ją wzrokiem.
- Ładnie wyglądasz- powiedział nieco nieśmiały.
- Dziękuję. Mam nadzieję, że tym razem nie zniszczysz tego wrzucając mnie do wody- uśmiechnęła się.
- Tym razem nie- również się uśmiechnął i oboje skierowali się do wyjścia. Harry objął dziewczynę ramieniem i zaczął rozmowę. W sumie o wszystkim i o niczym, przez ponad godzinę rozmawiali o głupotach. Zjedli gofry, kupili słomiane kapelusze, w których oboje wyglądali śmiesznie, gadali... Szwendali się tak bez celu do 19:00..
Tymczasem Charlotte siedziała z Louisem, Liamem, Zaynem i Niallem. Postanowili obejrzeć wszystkie części 'Harrego Pottera'. Co wieczór po dwie. Właśnie kończyli pierwszą część, którą każdy znał na pamięć. Dlatego co chwila ktoś coś zaczynał mówić, chodzili do sklepiku hotelowego po popcorn albo chipsy.. Oczywiście na prośbę Nialla, który był wiecznie zajęty. Jedzeniem. W pewnym momencie telefon Char zadzwonił. To był Matthew.
CH: Dobra, chłopaki, cicho! Halo? ... W hotelu... Jak to pusty? .. Hm, może gdzieś poszła, ale w ogóle po co nas szukasz? ... Mówiłam, zajmij się sobą, my sobie poradzimy. ... No dobra, zaraz zamknę. ... Okej.. Okej.. Okej..! ... Idź się w końcu rozerwij, cześć. ... Wrr, nadopiekuńczy brat.
Ls: Hahaha, znamy to uczucie!- powiedział Louis patrząc na Liama, który zaczął się śmiać.
Ch: Poczekajcie chwilę, muszę coś sprawdzić.
Z: O co chodzi?- spytał Zayn.
Ch: W moim ponoć pokoju nikogo nie ma, a miała być Hill.
Ls: I Harry.
Z: I wszystko jasne! - wszyscy cicho się zaśmiali, a dziewczyna poszła do pokoju. Jak się spodziewała, nikogo tam nie było, więc zamknęła drzwi na klucz i wróciła do chłopaków.
- A chciałabyś się przeprowadzić? Za granicę, zamieszkać gdzieś w ogóle indziej?
- Hm.. Nie, z pewnością zostałabym tutaj. Jedynie marzy mi się wyjechać na wakacje w jakieś ciekawe, inne klimaty.
- Proponuję Karaiby.
- Byłeś tam?- Hillary dość zaskoczona spytała Harrego.
- Nie, ale jestem pewny, że nikt by nie żałował wyjazdu tam.
- Na pewno! Hm, ty to już byłeś w wielu krajach, co nie?
- Tak, ale w większości z nich nie miałem okazji nawet przejść na spokojnie od hotelu do sklepu. Rano przyjazd na miejsce koncertu, potem chowanie się w hotelu, następnie przejazd na miejsce koncertu i próby, potem sam koncert.. A później od razu wyjazd.
- Beznadziejnie..
- Dokładnie.. Dlatego w takim czasie jak teraz, kiedy mamy tak jakby urlop, staram się odpocząć i nacieszyć wolnością jak najbardziej się da.
- Korzystaj, korzystaj. Dopóki możesz!
- Nom.. Mogę zadać ci pewne pytanie?
- Hm.. No raczej tak.
- Jak mnie postrzegasz? Jako Harrego Styles'a z One Direction?
- A w życiu! Gdybym tak cię postrzegała, to byś przede mną uciekał. Sam najlepiej wiesz jak to jest jak fanka się za bardzo.. nakręci.
- Haha, no wiem wiem.. Horror!- zaśmiał się.
- Nom.. Ja cię postrzegam, jak normalnego kumpla.. Poznanego w wakacje, taki o zwykły Harry.
- Jak normalnego kumpla, taak.. To chciałem usłyszeć- lekko się się uśmiechnął i dodał kończąc temat- Wracamy już?
- Tak- uśmiechnęła się i wstała. Gdy dotarli do hotelu zaszli do chłopaków, pogadali, powygłupiali się z nimi, ale po pewnym czasie wszystkim wzięło się na ziewanie. Postanowili iść wcześniej spać, ponieważ po ostatniej nocy wszyscy byli trochę.. niewyspani.
- Tego szukasz?
- Tak, oddaj mi to- podeszła, otworzyła drzwi, chwyciła swoją własność i schowała się z powrotem we wnętrzu pokoju.
- Jesteś urocza, gdy się złościsz- ostrożnie wszedł do pokoju.
- Ej, nie wchodź. Nie widzisz, że przed chwilą się obudziłam?- delikatnie wskazała na swoje rozczochrane włosy, zaspaną twarz i piżamę.
- Widzę, i to też jest urocze.
- Ciekawe, czy będzie urocze, jak cię z klasą wypchnę z pokoju- zażartowała wygrzebując z torby ubrania do założenia.
- Nie dałabyś rady.- powiedział przekornie.
- Gdybym postraszyła twoje loczki nożyczkami, to uciekłbyś prędzej niż przed wczorajszymi fankami.
- Zaprawdę, powiadasz- podszedł do niej i zaczął jej się bacznie przyglądać. Hillary delikatnie uśmiechnęła się. W końcu dziewczyna wyciągnęła jakieś ciuchy i poszła do łazienki. Harry usiadł na łóżku i zaczął mówić głośno, aby Hill usłyszała.
- Charlotte jest z chłopakami na mieście.. Poszli już o ósmej, bo nie mieli co robić. - a odpowiedzi żadnej- Ja zostałem, bo to byłoby niemiłe tak cię zostawić samą, co nie? Hillary?- zaniepokojony podszedł do drzwi łazienki i delikatnie zapukał.
- Tak, tak, żyję.. Spoko. Napiszę do niej zaraz.
- Po co?
- No chyba do nich dołączymy, a co będziemy robić?
- Hm.. W sumie, to miałem inny plan.
- Czyżby? - otworzyła drzwi i wyjrzała zza nich. Harry uśmiechnął się do niej szeroko i pomechrał włosy- No co ty robisz!- zaczęła się śmiać i zamknęła z powrotem w łazience. Oparła się o drzwi, bo była bardzo podekscytowana i ciekawa, co Harry wymyślił. Co Harry Styles wymyślił, żeby robić z nią, jedną z milionów fanek. Szybko uczesała z powrotem włosy, zrobiła makijaż, ubrała się w przewiewną sukienkę w kwiatki i wyszła. Chwyciła swoją torebkę z krzesła i stanęła na środku pokoju patrząc wesoło na chłopaka. Ten zaś patrzył się w nią jak w obrazek. Mimowolnie odgarnął włosy delikatnie się uśmiechając.
- Urocza- powiedział.
- Już dzisiaj po raz trzeci..- uśmiechnęła się.
- Sprzedane!
- Ale komu?
- Mi.- podszedł do niej i dał jej buziaka w policzek.- Pani pozwoli?- otworzył drzwi i gestem wskazał, aby dama wyszła. Hill zaśmiała się i wyszła, a potem zamknęła drzwi na klucz. Już prawie wyszli z hotelu, kiedy Harry gwałtownie się zatrzymał. Zdjął zawieszone na T-shircie okulary przeciwsłoneczne i je założył. Spytał dziewczynę, czy ona też ma okulary. Ta zadowolona wyjęła je z torebki, założyła i wtedy oboje wyszli z hotelu. "Trzeba uważać, fanki i paparazzi mogą zepsuć cały dzień" wytłumaczył po chwili. Była godzina 10:50 i słońce powoli zaczynało przygrzewać.
- Piękna pogoda- stwierdziła Hillary. Harry nie mówiąc nic, ostrożnie objął dziewczynę. Ona poczuła się trochę dziwnie, już miała pytać, co on robi, kiedy się powstrzymała i stwierdziła, że jej to nie przeszkadza.. A wręcz przeciwnie. Szli tak przez miasto, starając się nie zwracać na siebie uwagi, ze względu na to, że niefajnie byłoby, gdyby teraz Harry przez godzinę musiał pozować do zdjęć z fankami i dawać autografy. Ale na szczęście szli w spokoju.
- To co robimy?- spytała Hill.
- Hm.. Jedziemy na gokartach?
- Żartujesz prawda?- zaczęła się śmiać, chłopak też.
- Nie!
- Ale dzieci na tym jeżdżą, człowieku!
- No to co, hehe- zaśmiał się i poszedł wypożyczyć gokart. Po chwili wrócił- Siadaj!- Dziewczyna popatrzyła na niego z politowaniem, ale wsiadła. Harry usiadł za kierownicą i zaczął pedałować. Hill rozglądała się po mieście- Podoba ci się?- spytał Hazza.
- Miasto?
- Tak.
- Nawet, ładna okolica. Ale za dużo tych straganów z pierdołami. Psują efekt.
- Hm, to pojedziemy tam, gdzie nie psują efektu.
- To znaczy?
- Niespodzianka.- w tym momencie chłopak gwałtownie skręcił w prawo. Dziewczyna prawie by straciła równowagę i mocno chwyciła się Harrego. Spojrzała na niego, a on się do niej wesoło uśmiechał. Hill zaśmiała się, ale w duchu nieco się zawstydziła, więc puściła go. On wtem przybrał smutną minę.
- Co jest?- spytała zdezorientowana.
- Tak jak wcześniej, było wygodniej.- Dziewczyna zaśmiała się i oparła się o chłopaka. I w ten sposób przejechali całą drogę nic nie mówiąc. Hillary czuła się nieco skrępowana, Harry był zaś zestresowany. Jakby spojrzeć na nich z boku, można by się z nich nieźle uśmiać.
- No co ty wyrabiasz!?
- Ktoś tu nie umie przegrywać- Charlotte głośno się śmiała z Louis'a. Liam i Zayn też grali w Air Hockey'a, tylko że na stole obok. Niall wżerał powiększone frytki z budki obok.
- Umiem, ale nie szósty raz z rzędu. Ty oszukujesz!
- Wcale nie! Mówiłam, że jestem mistrzynią!
- Dobra, to teraz z Liamem dawaj. Ciekawe, czy teraz też będzie ci tak dobrze szło!- śmiejąc się sprzeczał się z koleżanką Lou. Liam podszedł do stolika, wrzucił monetę i zaczął grę z dziewczyną. Potem następną.. I kolejną.
- Dobra, tak nie może być!- zaprotestował Malik- Moja kolej. Tym razem przegrasz, koleżanko- śmiał się.
- Oho! Jasne, chciałbyś!
Dwie gry dobitnie wygrała Charlie, jednak trzecią nareszcie przegrała.
- I co?- śmiał się Zayn.
- Dawałam fory- śmiała się w duchu- Co teraz robimy?
- Jemy?- odezwał się w końcu Niall.
- W sumie, to od tego wygrywania, to zgłodniałam- uśmiechnęła się, a Niall przybrał triumfującą minę.
- Okej, to co zamawiacie?- przejął panowanie nad sytuacją Liam.
- Zapiekankę.- Zayn
- Hm.. Tortillę- powiedział Louis.
- Ja też wezmę zapiekankę.- dodała Charlie.- A ty Liam, co bierzesz?
- Chyba Hot-Doga.
- I nie zapomnijcie o powiększonych frytkach dla mnie i Hot-Dog'u! - wszyscy parsknęli śmiechem patrząc na zdezorientowanego Nialla.
- Koleś, od godziny tylko siedzisz i jesz!
- A ty od godziny przegrywasz w głupiego Hockeya z dziewczyną!- odgryzł się blondyn.
- Ej!- zaśmiała się Char. Cała paczka usiadła przy stole, do którego w między czasie podeszło kilka fanek i czekali na zamówione jedzenie.
- Nie mogę uwierzyć, że tak zwyczajne ujście rzeki, potrafi być tak cudowne..
- Tak.. Wspaniałe miejsce.
- Hm, czyli już tu wcześniej byłeś?
- Tak, jak byłem młodszy, co roku przyjeżdżałem tu w wakacje z siostrą. Co roku coś tu się zmienia, co roku jest coś piękniejsze..- mówił spokojnym głosem Harry.
- A w tym roku co jest dla ciebie piękniejsze?
- Towarzystwo- zaśmiał się i poczochrał włosy dziewczynie. Nastało drażniące milczenie- Idziemy pływać?
- Hm, chcesz to idź, ja narazie posiedzę.
Chłopak spojrzał na nią niespecjalnie wiedząc co zrobić. W końcu jednak wstał, zdjął ubrania i poszedł w kąpielówkach do wody. Hillary tylko mu się przyglądała. Kompletnie nie wiedziała, o co w tym wszystkim chodzi. Z jednej strony Harry jej się podobał, wydawał się być w porządku, był przystojny.. Ale cały czas jest to Harry Styles z One Direction, który znany jest z flirtów i takich fanek jak ona spotyka średnio dziesięć na dzień. Aczkolwiek, skoro ma szansę poznać go- nie powinna go na wejściu odrzucać. Obawiała się jednego- zaangażowania się w to. Bo zakochać się w nim, to byłoby najgorsze co mogłoby ją spotkać. Dwa inne światy, wiadomo, że to nie wypali...
- Chodź!- zawołał do niej.
- Wolę nie- uśmiechnęła się życzliwie.
- Czemu?
- Bo już jak na ciebie patrzę, to mi zimno.
- To zrobi ci się jeszcze zimniej w takim razie- podszedł szybko do dziewczyny, wziął na ręce i pobiegł z nią do morza. Hillary ciągle się wyrywała i biła go pięściami, aby ją odstawił. A ten się tylko nie mógł powstrzymać od śmiechu i szedł coraz głębiej.
- Puść mnie w tej chwili!!!- krzyknęła, gdy woda sięgała Harremu już do pasa.
- Okej- puścił ją, ta z hukiem wleciała do wody nie zdążywszy ustanąć na dnie. Harry zasłonił usta, bo miał ochotę parsknąć takim śmiechem, że wolał nie ryzykować. Hillary wstała trzęsąc się z zimna, spojrzała mokra i wściekła na chłopaka i poszła bez słowa. Harremu zrobiło się nieco głupio.
Dziewczyna usiadła na ławce, która była dopiero 100 metrów dalej. Próbowała ogarnąć mokre i poplątane włosy. Wyjęła z torebki lusterko i wkurzona zaczęła wycierać chusteczką rozmazany tusz.
- Przepraszam... -podszedł niepewnie Harry drapiąc się po głowie- To było dość niefajne.. przyznaję..
- Och, serio? -odpowiedziała poirytowana.
- Ale nie przesadzaj, jesteś na wakacjach.. Nad morzem.. No hello!
- Przecież wiem? Ale ja nie należę do tych, którzy nurkują w tej morskiej, pomarańczowej wodzie.
- Ja przepraszam bardzo, ona jest żółta!
- Pff..
- No nie gniewaj się- usiadł obok niej.
- Pff..
- Będziesz się gniewać?- przytulił ją. Ona spojrzała na niego spod oka i wstała śmiejąc się.
- W sumie to.. Zjadłabym coś- zaśmiała się.
- To idziemy na wielką pizzę!- podniósł się podekscytowany.
Wrócili gokartem, który następnie oddali. Przespacerowali się przez połowę miasta, gdy telefon dziewczyny zadzwonił. To była Charlie.
- No siema zakochańce, spójrzcie w lewo i łaskawie do nas dołączcie- zaśmiała się.
- Khe khem!- zakrztusiła się- Hm, no dobra.. - rozłączyła się i wzrokiem odnalazła koleżankę- Może pójdziemy do nich?
- Oo, no jasne.
Podeszli oboje do owej zajadającej się fast food'ami piątki. Charlotte chciała wybuchnąć śmiechem, gdy nawiązała kontakt wzrokowy z Hill, ale się powtrzymała.
- Siadajcie. Zjecie coś?- rzekł Liam.
- Polecam zapiekankę- powiedział Zayn.
- Heh, to co? Dwie zapiekanki?- Harry skierował się do Hillary.
- Tak- uśmiechnęła się. Chłopak poszedł złożyć zamówienie, a dziewczyna usiadła. Przez chwilę panowała niezręczna cisza.
- I co? Jak tam z Harrym było?- spytał Louis nawet nie zerkając na dziewczynę, gdyż był zajęty pisaniem czegoś w telefonie. Reszta pod nosem się zaśmiała. Hillary poczuła się skrępowana.
- Emm.. No.. Normalnie, no a hm.. A niby jak ma być.. Hm.. A wy co porabialiście?
- Przegrywaliśmy- powiedział Liam patrząc na Charlotte, która usatysfakcjonowana się uśmiechała. Harry już wrócił i usiadł między Zaynem a Louisem. Nagle około dwudziestu nastolatek podeszło do stolika i zaczęło krzyczeć imię Hazzy. Bardzo mu się to nie spodobało i postanowił zignorować fanki, jednak Louis szturchnął go, aby w końcu poszedł do nich i szybko załatwił sprawę. Jednak rozdawanie autografów, robienie zdjęć i 'krótka' rozmowa zajęły mu ponad 20minut. Gdy w końcu wrócił zorientował się, że nie ma swoich okularów przeciwsłonecznych. Pokręcił zirytowany głową i zjadł zapiekankę. Wszyscy postanowili potem przejść się na plażę i popływać. W momencie podjęcia decyzji Harry i Hillary spojrzeli na siebie dyskretnie i się zaśmiali. Jednak również poszli. Po dziesięciu minutach drogi, dotarli na plażę. Chłopaki zdjęli koszulki i pobiegli razem do wody. Dziewczyny zostały we dwie i rozłożywszy ręczniki na piasku, zaczęły smarować się olejkiem do opalania.
- No więc, tak na poważnie, co robiliście?- spytała Char.
- Jeju no, co wy sobie wyobrażacie? Pojechaliśmy gokartem gdzieś tam nad ujście rzeki, posiedzieliśmy chwilę i wróciliśmy coś zjeść.
- Buu.. Bo chłopaki mówili, że na pewno będzie ciekawie.
- Było bardzo miło, ale na prawdę nie rozumiem, o co wam chodzi. Między nami nic nie ma, ogarnijcie się- zaśmiała się.
- Mhm.. Ale przyznaj, podoba ci się? - Char zerknęła na koleżankę dyskretnym spojrzeniem. Hillary tylko posłała jej puste spojrzenie.
- A ty z którym kręcisz?
- Z żadnym, to czyste kumpelstwo.
- Yhym.. Poczekaj- wyjęła telefon i odebrała połączenie. Jej siostra, Mary, dobija się do niej od rana. Hill wstała, aby odejść na trochę i w spokoju porozmawiać. W stronę Char w tym czasie zmierzał Zayn. Gdy dotarł, położył się na ręczniku.
- Już mi wystarczy wody na te lato.
- Czyli serio masz wodo-fobię?- Dziewczyna się zaśmiała.
- Po prostu ciągle mi się przypomina, jak mnie podtapiali. To było okropne- zaśmiał się.
- Znam to! Hill mnie zawsze podtapia!
- Hehe, która godzina?
Charlie wyjęła z torebki telefon i sprawdziła.
- 14:00.
- Niall powiedziałby, że czas coś zjeść.- oboje zaczęli się śmiać. Niedługo przyszła Hill i reszta chłopaków. Poopalali się jeszcze z pół godziny i powolnym spacerem wrócili do hotelu, ponieważ pogoda robiła się nieznośna. Upał nie do zniesienia, duchota i brak dobrze zacienionego miejsca, aby posiedzieć. A każdy lokal wypełniony oparami fast food'ów.
Gdy dotarli do hotelu każdy poszedł do swojego pokoju. Liam, Zayn i Niall w jednym pokoju- oni poszli spać. Harry z Louisem z nudy zaczęli grać w karty, a dziewczyny też z braku zajęcia zaczęły się nawzajem czesać. W pewnym momencie zadzwonił telefon Charlotte. To była mama. Dziewczyna wyszła na korytarz zostawiając Hillary samą w pokoju. Po 20 minutach samotności, zasnęła.
- Ej, Char, chodź do nas!- zawołał ją Lou. Ta pożegnawszy się z mamą, schowała telefon w kieszeni i poszła do ich pokoju.
Ch: No siema.
Ls: Hej, hej. Gdzie Hill?
Ch: U nas w pokoju.. Zawołać ją?
H: Ja pójdę.- i wyszedł. Zapukał ostrożnie do drzwi od pokoju dziewczyn. Cisza.. Zapukał ponownie.. Cisza.. Delikatnie nacisnął klamkę i otworzył drzwi. Ujrzawszy 'śpiącą królewnę' usiadł obok niej i pogładził po wykonanym przez jej koleżankę kłosie. Ponieważ spała płytko, od razu się przebudziła. Na widok Harrego uśmiechnęła się i z powrotem zamknęła oczy. Chłopak zaczął ją szturchać, łobuzersko się przy tym uśmiechając. W końcu dziewczyna się podniosła i popatrzyła na niego rozbawiono-wściekłym wzrokiem. Ten pomechrał jej w odpowiedzi włosy i wstał. Podał jej rękę i zaczął prowadzić w kierunku drzwi.
- Gdzie ty mnie prowadzisz, ja chcę spać...- powiedziała zaspana.
- Do po.. Na spacer.
- No to muszę się wyszykować, nie widzisz jak ja wyglądam?- zaśmiała się.
- Uroczo- uśmiechnął się wesoło.
- Urocze chodzące nieszczęście. Daj mi 5 minut. Chłopaki i Charlie też z nami idą?
- Hm.. Nie.
- Hm.. Okej..
- Będę czekał w holu.
- Dobrze- zamknęła za nim drzwi. Przebrała się w falbaniastą, granatową spódniczkę z szerokim, czarnym paskiem i białą koszulkę na ramiączka. Założyła jeszcze długi naszyjnik- czarne serce. Rozplątała kłosa, który już się do niczego nie nadawał i przylakierowała fale po nim pozostałe. Poprawiła makijaż, spakowała torebkę i poszła w stronę holu. Harry na jej widok wstał z kanapy i przeszył ją wzrokiem.
- Ładnie wyglądasz- powiedział nieco nieśmiały.
- Dziękuję. Mam nadzieję, że tym razem nie zniszczysz tego wrzucając mnie do wody- uśmiechnęła się.
- Tym razem nie- również się uśmiechnął i oboje skierowali się do wyjścia. Harry objął dziewczynę ramieniem i zaczął rozmowę. W sumie o wszystkim i o niczym, przez ponad godzinę rozmawiali o głupotach. Zjedli gofry, kupili słomiane kapelusze, w których oboje wyglądali śmiesznie, gadali... Szwendali się tak bez celu do 19:00..
Tymczasem Charlotte siedziała z Louisem, Liamem, Zaynem i Niallem. Postanowili obejrzeć wszystkie części 'Harrego Pottera'. Co wieczór po dwie. Właśnie kończyli pierwszą część, którą każdy znał na pamięć. Dlatego co chwila ktoś coś zaczynał mówić, chodzili do sklepiku hotelowego po popcorn albo chipsy.. Oczywiście na prośbę Nialla, który był wiecznie zajęty. Jedzeniem. W pewnym momencie telefon Char zadzwonił. To był Matthew.
CH: Dobra, chłopaki, cicho! Halo? ... W hotelu... Jak to pusty? .. Hm, może gdzieś poszła, ale w ogóle po co nas szukasz? ... Mówiłam, zajmij się sobą, my sobie poradzimy. ... No dobra, zaraz zamknę. ... Okej.. Okej.. Okej..! ... Idź się w końcu rozerwij, cześć. ... Wrr, nadopiekuńczy brat.
Ls: Hahaha, znamy to uczucie!- powiedział Louis patrząc na Liama, który zaczął się śmiać.
Ch: Poczekajcie chwilę, muszę coś sprawdzić.
Z: O co chodzi?- spytał Zayn.
Ch: W moim ponoć pokoju nikogo nie ma, a miała być Hill.
Ls: I Harry.
Z: I wszystko jasne! - wszyscy cicho się zaśmiali, a dziewczyna poszła do pokoju. Jak się spodziewała, nikogo tam nie było, więc zamknęła drzwi na klucz i wróciła do chłopaków.
- A chciałabyś się przeprowadzić? Za granicę, zamieszkać gdzieś w ogóle indziej?
- Hm.. Nie, z pewnością zostałabym tutaj. Jedynie marzy mi się wyjechać na wakacje w jakieś ciekawe, inne klimaty.
- Proponuję Karaiby.
- Byłeś tam?- Hillary dość zaskoczona spytała Harrego.
- Nie, ale jestem pewny, że nikt by nie żałował wyjazdu tam.
- Na pewno! Hm, ty to już byłeś w wielu krajach, co nie?
- Tak, ale w większości z nich nie miałem okazji nawet przejść na spokojnie od hotelu do sklepu. Rano przyjazd na miejsce koncertu, potem chowanie się w hotelu, następnie przejazd na miejsce koncertu i próby, potem sam koncert.. A później od razu wyjazd.
- Beznadziejnie..
- Dokładnie.. Dlatego w takim czasie jak teraz, kiedy mamy tak jakby urlop, staram się odpocząć i nacieszyć wolnością jak najbardziej się da.
- Korzystaj, korzystaj. Dopóki możesz!
- Nom.. Mogę zadać ci pewne pytanie?
- Hm.. No raczej tak.
- Jak mnie postrzegasz? Jako Harrego Styles'a z One Direction?
- A w życiu! Gdybym tak cię postrzegała, to byś przede mną uciekał. Sam najlepiej wiesz jak to jest jak fanka się za bardzo.. nakręci.
- Haha, no wiem wiem.. Horror!- zaśmiał się.
- Nom.. Ja cię postrzegam, jak normalnego kumpla.. Poznanego w wakacje, taki o zwykły Harry.
- Jak normalnego kumpla, taak.. To chciałem usłyszeć- lekko się się uśmiechnął i dodał kończąc temat- Wracamy już?
- Tak- uśmiechnęła się i wstała. Gdy dotarli do hotelu zaszli do chłopaków, pogadali, powygłupiali się z nimi, ale po pewnym czasie wszystkim wzięło się na ziewanie. Postanowili iść wcześniej spać, ponieważ po ostatniej nocy wszyscy byli trochę.. niewyspani.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz